s1

Tel. sat. iridium na pokładzie Selmy: 881621440894.

Bramka do wysyłania bezpłatnych SMS-ów: http://messaging.iridium.com.

Sms-y wysyłane z komórek NIE DOCHODZĄ na Selmę.

ZAŁOGA PROSI O NIEUŻYWANIE W SMS-ACH POLSKICH LITER I PODPISYWANIE KTO JEST NADAWCĄ WIADOMOŚCI.

Na poczatku wiadomości prosimy wpisywać adresata - unikniemy konieczności czytania całej wiadomości i odczyta ją sam zainteresowany.

08-02-2024
Zapraszamy na wyjatkową wyprawę na Selmie!
Tym razem nurkową z Aquadiver.pl .
Antaktyda jest niesamowita ale podwodny świat absolutnie obłędny! Życie w wodach okalających Antarktydę jest bogate pomimo panujących tam niskich temperatur

Terminy:
11.02.2025 - 08.03.2025 26 dni Antarktyda
13.03.2025 - 24.03.2025 12 dni Kanał Beagla

Informacje i zapisy milosz@aquadiver.pl

https://www.youtube.com/watch?v=V_yxI55CArs&t=2s

25-01-2024 Antarktyda - Ushuaia
r5(1).webp
r5(2).webp
r5(3).webp
Ostatni dzień na Antarktydzie spędziliśmy na przygotowaniach do rejsu przez Cieśninę Drake’a.

Na jachcie wszystko powinno być zabezpieczone przed niepożądanym przemieszczaniem, czyste, sprawne i uporządkowane. W ciężkich warunkach, przykładowo na 5 metrowych falach, nikt nie chce czyścić zlewu, łapać latających po koi książek czy prowadzić napraw na maszcie. Przy złej pogodzie, wyzwaniem może być znalezienie skarpetek w głębszej części szafki. Im cięższych warunków się spodziewamy tym lepiej powinniśmy się przygotować. W cieśninie Drake’a należy być przygotowanym na najcięższe warunki.

W końcu przyszedł czas na pożegnanie z Antarktydą. Wypłynęliśmy w ciepły dzień, przy dobrym wietrze i małej fali. Nad sobą mieliśmy letnie słońce Antarktydy, pod sobą tańczący kryl, za sobą zostawialiśmy góry lodowe, leniwie płynąc na spotkanie tego co przed nami - choroby morskiej.

W pierwsze dwa dni, korzystając z dobrego wiatru, płynęliśmy na północny zachód. Dużym wyzwaniem, szczególnie dla nocnych wacht, była nawigacja pomiędzy growlerami i lodowym pakiem. Później, wiatr zelżał, a następnie zmusił nas do zmiany kursu na północno wschodni. Na tym etapie przyszła do nas nieregularna, wysoka fala, przez którą większość załogi dostała choroby morskiej. Następnie zaczęło się rozwiewać. Do Przylądka Horn płynęliśmy na ok. 4-5 metrowej fali i przy wietrze od 30 do 60 km/h.
W miarę podróży na północ, wróciła do nas ciemna noc, która przez ostatnie trzy tygodnie zapominała pojawić się pomiędzy późnym zmierzchem i wczesnym świtem. Prognozy były dobre,
ale musieliśmy się spieszyć przed idącym z zachodu sztormem.

Wszyscy skupiliśmy się na wachtach i niemal bezustannym odpoczynku pomiędzy nimi. Przez trzy dni mijaliśmy się głównie podczas przekazania obowiązków. Nasza mesa opustoszała. Apetyt opuścił nas. Na największe fale i wiatr trafiliśmy mijając przylądek Horn. Niedługo później zapadł zmrok.
Kolejni sternicy płynęli w całkowitej ciemności, ufając, że zadany przez nawigatora kurs, jest słuszny.

Stojącą samotnie za sterem czuje się ogrom oceanu i kwestionuje się własną sprawczość. Należy jednak wzbudzić pogodę ducha oraz odwagę i trzymając dobry kurs zapewnić odpoczynek dziesięciu osobom znajdującym się pod pokładem.

Po pewnym czasie wchodzi się w rodzaj transu - zamyślenia.
Ciało skupia się na utrzymaniu steru, myśli odpływają daleko i wracają dopiero wtedy gdy w zejściówce pojawi się światło latarki lub uśmiech następnego sternika.

Rankiem 20 stycznia dotarliśmy do wylotu kanału Beagla - miejsca oferującego przynajmniej częściowe schronienie. Jednak płynąc pod wiatr, prąd morski i fale niemal nie poruszaliśmy się do przodu! Walcząc z pogarszającą się pogodą schroniliśmy się w zatoce przy Estancia Haberton. Spędziliśmy tam noc i zregenerowaliśmy siły. Prognozy zapowiadały, że przez kilka najbliższych dni płynięcie kanałem może być utrudnione lub niemożliwe, ze względu na sztorm. Jedyne okno pogodowe otwierało się w nocy i wykorzystaliśmy je docierając do portu w Ushuaia wczesnym rankiem, 22 stycznia.
W samą porę! Prognozy sprawdziły się i w kilka najbliższych dni wiatr osiągał 60-70 km/h w kanale Beagla oraz sporo ponad 100km/h w okolicy Przylądka Horn.

Patrząc wstecz należy powiedzieć, że cały powrót był dobrze zaplanowany i świetnie przeprowadzony za co należą się ogromne wyrazy szacunku: kapitanowi Michałowi, Kasi oraz Kubie. Mówi się, że cieśnina Drake’a to żeglarski Everest. Zdaje się nam, że porównanie to nie jest przesadzone. Niech to będzie najlepszą laurką dla umiejętności oraz doświadczenia naszych przewodników.

Krzysiek Rokita

fot: Piotr Pasierbiński i Krzysiek Rokita
r5(9).webp
r5(5).webp
r5(10).webp
r5(4).webp
r5(7).webp
r5(6).webp
r5(8).webp
r5.webp
.
15-01-2024 Melchior Islands
r11.webp
r12.webp
r10.webp
Dni trwają tu długo (słońce świeci ponad 20 godzin), lecz mijają szybko. Od początku tygodnia, kontynuowaliśmy trasę na południowy zachód.

Przepłynęliśmy m.in.: kanał Lemer’a, kotwiczyliśmy przy Hovgaard Island i Peterman Island. Wszędzie natykaliśmy się na zwierzęta, głównie: wszędobylskie pingwiny, foki, słonie morskie i wieloryby. Dzień po dniu, słońce coraz odważniej spoglądało zza chmur, by ostatecznie całkowicie przejąć kontrolę nad niebem.

W dalszej części tygodnia zapowiadał się mocniejszy wiatr. Schowaliśmy się przed nim do zatoki przy ukraińskiej bazie naukowej Vernadsky. Zwierzchnik naukowców, Bohdan, serdecznie ugościł naszą załogę. Zaprosił nas na zwiedzanie bazy i imprezę w klimatycznym barze „Faraday”. Wcześniej jednak, użyczył naszej załodze fenomenalną fińską saunę, ulokowaną pośrodku pingwiniska.

Wszyscy z wdzięcznością wygrzali się, chociaż niektórzy dla równowagi, przeplatali nagrzewanie z morsowaniem. Dzięki temu czyści i wypoczęci dotarliśmy na zwiedzanie, a następnie rozsiedliśmy się w barze na końcu świata.

Wieczór upłynął nam na rozmowach, plotkach i żeglarskich opowieściach. Bohdan stał za barem i równie chętnie co drinki, serwował wspaniałe anegdoty z życia bazy oraz historie wypraw antarktycznych.

Na kolejne dwa dni przyjęliśmy na pokład trzech badaczy. Popłynęliśmy z nimi na oddalaną ok. 50 km Pitt Island i podzieleni na grupy, wsparliśmy ich badania. Pierwsza ekipa pomagała w liczeniu pingwinów oraz ich niedawno wyklutych piskląt, z których najmłodsze miały po kilka dni. Druga wzięła udział w odkrywaniu nieznanych dotąd robaczków zamieszkujących małe, słodkie jeziorka na wyspie.

Był to satysfakcjonujący czas, pozwalający jeszcze lepiej oraz z najbliższej perspektywy, poznawać florę i faunę Antarktydy. Vadim, lider grupy, w barwny sposób, przybliżył nam życie kilku tutejszych zwierząt oraz opowiedział o swoich badaniach. Pozostali, nie mniej sympatyczni, naukowcy opowiedzieli niewiele. Większość czasu na pokładzie, spędzili z blado - zielonymi twarzami, próbując pogodzić się z własnym błędnikiem. Były to prawdopodobnie jedyne osoby,
które po zakończeniu wspólnej podróży, odetchnęły z ulgą.

Po odstawieniu naukowców do bazy badawczej, popłynęliśmy na północ. Chociaż to jeszcze nie koniec wyprawy, to zmiana kursu oznacza dla nas: powrót.

Tak więc korzystamy z tych ostatnich chwil na Antarktydzie! Rozkoszujemy się słoneczną i bezwietrzną pogodą, odwiedzamy ostatnie kolonie zwierząt i wpatrujemy się w ogromne góry lodowe - na zapas, bo przewidujemy, że już niedługo będziemy za tym widokiem tęsknić.

Krzysiek Rokita

fot. Krzysiek Rokita i Piotr Pasierbiński
r1.webp
r13.webp
r14.webp
r15.webp
r2.webp
r3.webp
r4.webp
r5.webp
r6.webp
r7.webp
r8(1).webp
r8.webp
.
10-01-2024 08.01.2024, Booth Island
rel 3(1).webp
fot. Andrzej Sobczyk. Piskalki przy wyspie Hovgaard
Ostatnie dni eksplorowaliśmy Antarktydę w rejonie Cieśniny Gerlache.

Od niemal tygodnia pływamy po wodach przybrzeżnych Antarktydy. Kotwiczymy w osłoniętych zatoczkach. Rankiem, podnosimy kotwicę i wypływamy. Wody są tu zazwyczaj spokojne - od morza osłaniają nas liczne wyspy. Po kilku godzinach płynięcia, cumujemy w nowym miejscu. Przy dobrej pogodzie, resztę dnia spędzamy odwiedzając pingwiniska, szukając wielorybów, schodząc na ląd, spacerując oraz pływając kajakami lub pontonem. Godzinami można podglądać gwarne kolonie pingwinów. Po pierwszym zachwycie, przychodzi ciekawość ich rutyny i wyzwań. Pingwiny są świetnymi pływakami. Z gracją i dużą szybkością poruszają się w wodzie. Z kolei na lądzie są uroczo niezdarne. Najczęściej żyją w grupach po kilkaset sztuk. Często podchodzimy pod te pingwinie miasta. Z bliskiej odległości podglądamy ich interakcje, kłótnie, spacery i walkę z drapieżnikami (ptakami). Ten widok się nie nudzi!

„Pod pokładem” dużo czasu spędzamy na rozmowach, grach planszowych i słownych, czytaniu oraz podjadaniu. Nasz rytm dnia ustabilizował się. Wypoczęliśmy po Cieśninie Drake’a, i poza trzema rotacyjnymi szczęśliwcami, którzy na nocnej wachcie odpychają od nas lodowe growlery, wszyscy dobrze się wysypiają. Szkieletem dnia są zazwyczaj wspólne posiłki. Na jachcie znajduje się ponad 20 skrytek na różne pyszne produkty i przekąski. Wszystko ma swoje dobrze określone miejsce. Nadal mamy mnóstwo świeżych owoców i warzyw, zapasy orzechów, nabiału, jajek, kawy, herbaty, ryżu, makaronu i wiele więcej! Łącznie, około tony jedzenia. Kolejne wachty kambuzowe prześcigają się w pomysłach i realizacjach,
które bardziej pasują do restauracji niż wyprawowego gotowania. W ostatnich dniach kosztowaliśmy m.in. kilka pysznych zup, kotlety cukiniowe, naleśniki z owocami, faszerowane papryki, smażone ryby i argentyńskie steki z masłem czosnkowym. Niemal codziennie ktoś piecze ciasto.

Słowo na temat pogody. Ktoś ładnie określił naszą dotychczasową aurę jako nieoczywistą. Ostatnie dni były zachmurzone i zamglone. Taka pogoda ukazuje surowość i piękno Antarktydy. Pozwala docenić wiele odcieni szarości, błękitu i bieli. Dzięki mgle, kolory zlewają się, a niebo płynnie przechodzi w wodę bądź lód. Chmury okresowo odkrywają i zakrywają wzgórza i lodowce. Padający śnieg, spowija wszystko magiczną aurą. Temperatura oscyluje wokoło zera. Najczęściej jest bezwietrznie. Taka pogoda pozwala realizować wszystkie nasze plany. Jest nieoczywista, ale dokładnie tak wyobrażaliśmy sobie Antarktydę!
rel 3(2).webp
fot. Andrzej Sobczyk. Pingwin Cesarski przy Portal Point
rel 3..webp
fot. Andrzej Sobczyk. Lampart przy wejsciu do Lemaire
rel 3.webp
fot. Andrzej Sobczyk, Port Charcot
.
05-01-2024 Południowa Zatoka Trinity Island
03.01.2024, Południowa Zatoka Trinity Island.

Po czterodniowym trawersie Cieśniny Drake’a, zakotwiczyliśmy u wybrzeży Antarktydy. Za nami doba pełna pozytywnych wrażeń! Ostatnie 50 mil morskich naszej drogi było płynięciem w galerii lodowych rzeźb (podobnie jak w muzeum, nie należy zbliżać się do eksponatów!). Wiatr ucichł, fala zmalała, temperatura ustabilizowała się koło 0, niebo zachmurzyło się. W tej scenerii, podczas porannej wachty, natknęliśmy się na kilka wielorybów humbaków. Początkowo obserwowaliśmy dwa osobniki oddalone ok. 200 metrów na lewo od burty. W pewnym momencie, inny wieloryb zachwycił nas wyskakując kilkanaście metrów przed dziobem jachtu. Staliśmy w osłupieniu, oglądając niewiarygodny piruet wykonany w powietrzu przez 15 metrowego humbaka. Piotr instynktownie chwycił za aparat, co chwilę później pozwoliło mu spełnić jego fotograficzne marzenie. Ponowny wyskok został uchwycony przez obiektyw.

W dalszej części dnia, zakotwiczyliśmy w osłoniętej zatoce, przy wyspie Trinity. Pomimo łagodnej przeprawy przez Cieśninę Drake’a wszystkim udzielił się szczególnie dobry humor: w następne kilkanaście dni czeka nas obcowanie z naturą Antarktydy. Technicznie, będzie to oznaczało zredukowaną ilość wacht oraz mniejsze zafalowanie morza. Po nocnym wypoczynku, przeprowadziliśmy nasze pierwsze „lądowanie”. Przy pomocy pontonu, dopłynęliśmy do małej skalnej wysepki, zamieszkałej przez pocieszne pingwiny białobrewe. Z odwzajemnioną ciekawością śledziliśmy życie liczącej kilkaset sztuk kolonii. Jakby naszego szczęścia było zbyt mało, w zatoce do której dopłynęliśmy pontonem czekał na nas słoń morski, a na wyspie do zdjęć chętnie pozowała ogromna foka.

Był to niesamowity początek naszej antarktycznej podróży. Zachwycająca i wzruszająca jest różnorodność fauny w tej odległej i wydawałoby się niegościnnej części świata. Człowiek dotarł tu niedawno i stosunkowo niewiele zmienił. I niech tak zostanie
humbak.webp
Zdjęcie od Marta(1).webp
Zdjęcie od Marta(2).webp
Zdjęcie od Marta(3).webp
Zdjęcie od Marta(4).webp
.
02-01-2024 Antarktyda
Dopłynęliśmy po czterech dobach. Cieszymy się.
Humbaki też się cieszą!

fot. Piotr Pasierbiński
humbak.webp
.
23-12-2023 Selma
Wszystkim Selmowiczom i Przyjaciołom życzymy
Wesołych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia!

Uważajcie z łakomstwem, czasami nas ono dopada :)

W Nowym Roku wiatru w żaglach i stopy wody.
Dla tych którzy chcą z nami pożeglować uzupełniliśmy tabelkę rejsów.
Będzie dodatkowy temat do świątecznych rozmyślań.

ciepło ściskamy
Selma Team

Wesołych Świąt Feliz Navidad Merry Christmas
kartka_2023_1600.webp